Euforia

(Эйфория / Eyforiya)

gatunek: dramat / Rosja 2006
czas trwania: 74 min
reżyseria: Iwan Wyrypajew
scenariusz: Iwan Wyrypajew
Gdzieś na bezkresnym stepie nad Donem mieszkają Wiera z mężem Walerim i córką. Jak się przekonujemy miłośc między tym dwojgiem już nie istnieje. Pewnego dnia, kobieta poznaje na weselu Pawła. Między dwojgiem ludzi wybucha płomienne uczucie. Decyzję o odejściu z domu ułatwia jej sam Walerij – kiedy ten uderza żonę ta ucieka z Pawłem. Zazdrosny mąż rusza w pogoń za dwojgiem zakochanych.

Ten debiut filmowy uznanego dramaturga rosyjskiego, Iwana Wyrypajewa, wzbudził duże zainteresowanie i spotkał się jednocześnie z mieszanymi uczuciami krytyki. Z jednej strony chwalono reżysera za wizualną stronę filmu, z drugiej zaś zarzucano mu słaby scenariusz i brak znajomości medium filmowego. Nie mniej jednak Euforię nagrodzono na licznych festiwalach, m.in. w Wenecji i Warszawie.
 

Autor: TW
Data wystawienia: 2009-06-15


Film debiutującego w roli reżysera filmowego Iwana Wyrypajewa karze widzowi odpowiedzieć sobie na jedno dość fundamentalne pytanie – czy ważniejsza dla niego jest forma czy treść dzieła. Od razu zaznaczam, że nie ma tu miejsca na wymyjające odpowiedzi – trzeba jasno określić się po którejś ze stron. Próbując pogodzić w Euforii swoje upodobanie do równowagi między formą a treścią, można poczuć się oszukanym, ponieważ w warstwie wizualnej film zdaje się obiecywać więcej, niż może zaoferować w warstwie fabularnej.

No właśnie, tu rodzi się kolejne pytanie – czy obraz Wyrypajewa posiada jakąś fabułę? Wydaje się, że tak. Można ją nawet streścić – oto mężczyzna poznaje kobietę i zakochuje się w niej. Wygląda na to, że ze wzajemnością. Problem polega na tym, że ma ona męża i dziecko. Wkrótce jednak okazuje się, że nie przeszkadza jej to uciec z nim gdzieś w głąb bezkresnego stepu, ściągając na siebie gniew małżonka, który rusza w ślad za parą z bronią i nieopisaną chęcią zemsty. I tyle. Oczywiście trudno mieć pretensje o szczątkową linię fabularną – wszak ekran nie musi kipieć od nadmiaru akacji, żeby film był ciekawy. Okazuje się jednak, że w przypadku Euforii ten minimalizm niespecjalnie się sprawdza, żeby nie powiedzieć, że kompletnie zawodzi. Przyczyna jest dość prosta – brak w filmie jakiegokolwiek dramatyzmu, który uwiarygodniałby uczucia bohaterów.

Wyrypajew wyszedł, ze słusznego skądinąd, poglądu, że chcąc opowiedzieć o miłości trzeba wystrzegać się prozaicznej potoczystości na rzecz liryzmu. Sposobem na to miało być oddanie narracji w ręce operatora, który obrazami miał wyłuskać istotę relacji między mężczyzną i kobietą. I zdjęcia są prawdziwą siłą tego filmu – niezwykle precyzyjnie zbudowane kadry zachwycają swoim pięknem i poetyckością, szczególnie kiedy reżyser karze nam kontemplować otaczający pejzaż, ukazując niezwykły majestat bezkresnego stepu. Mamy prawo w tych momentach czuć się urzeczeni.

Problem polega jednak na tym, że choć pojedyncze ujęcia powalają na kolana, to całość robi wrażenie przypadkowo zestawionych ze sobą scen, które łączy ze sobą rachityczna konstrukcja dramatyczna. Denerwować może to, że bohaterowie działają bez większej motywacji. Reżyserowi wystarczy wspomnieć, że się gdzieś zobaczyli, coś sobie powiedzieli i się sobą zachwycili na tyle, że ona gotowa jest odejść od męża, którego nie może znieść. Czemu? Tego reżyser nie mówi wprost, ale możemy się domyślać, że jest pijakiem. Wygląda to trochę jak teatr kukiełkowy, w którym bohaterowie poddają się bezwolnie sile sprawczej lalkarza. A może mieszkańcy tych odludnych terenów tak po prostu mają? Działają bezrefleksyjnie, dając się ponieść swoim emocjom? Może, ale jakieś to mało przekonywające.

Wspomniane wyżej zarzuty irytują jednak tylko w momencie, kiedy próbujemy zobaczyć coś więcej ponad wizualną maestrię. Kiedy przestajemy karmić się zmysłami, odzieramy film z jedynego cennego elementu – siły obrazu. Pod estetyczną powierzchnią pozostaje smutna nijakość nie tylko treści, ale i całego dramatyzmu, który legł u podstaw pomysłu na film.

Problem ten nie dotyczy jednak tylko Wyrypajewa, ale całego pokolenia młodych rosyjskich twórców kina autorskiego. Oglądając ich niektóre dzieła ma się wrażenie nie do końca panują nad ich wizualną stroną, która choć fantastyczna, staje się tylko efekciarską fanaberią. Niestety takie wrażenie pozostawia także Euforia.

2007 – Nagrody Nika
- Odkrycie roku – Iwan Wyrypajew
- Najlepsza muzyka – Aidar Gajnullin

2006 – MFF w Wenecji
- Mały Złoty Lew za najlepszy debiut – Iwan Wyrypajew
- Nominacja do Złotego Lwa

2006 – Warszawski Festiwal Filmowy
- Grand Prix

2006 – Kinotawr
- Nominacja dla najlepszego filmu
 

Newsletter

Winni Puch

Rosjanie nie do końca wiedzą, kim jest nasz Kubuś Puchatek. Powszechnie znany puchaty, żółty miś o bardzo małym rozumku w Rosji wygląda nieco
                                  inaczej więcej...

Czy wiesz, że ...

Galina Ułanowa

"Mona Lisa rosyjskiego baletu", jak okrzyknięto Galinę Ułanową, znana była nawet baletowym laikom. Swym talentem fascynowała cały świat. więcej...

Chodząc po Moskwie

Stał się jednym z najpopularniejszych filmów lat 60. Główny motyw muzyczny, który wyśpiewał debiutujący jako aktor Nikita Michałkow, był na tyle znany, że uznaje się go dziś za hymn tamtego pokolenia. więcej...