Dziwne teleskopy
(Strange Telescopes)
Daniel Kalder
tłumaczenie: Maciej Ignaczak
wydawnictwo: Czarne
rok wydania: 1970
rok wydania pol.: 1970
ISBN: 978-83-7536-182-7
liczba stron: 516
format: 125x205 mm
Autor Dziwnych teleskopów prowadzi czytelnika szlakiem swej wędrówki przez mroczne zakamarki Moskwy, ukraińskie wsie i lodowe połacie Syberii. Przypadkiem, czy też zrządzeniem losu poznaje czterech niezwykłych ludzi, którzy siłą woli i marzeń chcą zmienić świat. W swoim geniuszu lub obłędzie wierzą, że ocalą upadający świat postsowieckiej Rosji. Pierwszy z nich to Diggers, badający podziemne tajemnice Moskwy, drugi to ukraiński pogromca demonów, trzeci - Wissarion, syberyjski Chrystus, który z milicjanta przedzierzgnął się w mesjasza, a czwarty to rosyjski gangster i biznesmen, który postawił sobie najwyższy drewniany drapacz chmur na świecie. Idealiści czy szaleńcy? W oczach Kaldera to buntownicy i wizjonerzy, pragnący stworzyć nowy postapokaliptyczny ład i uzdrowić ludzkość, outsiderzy, którzy "rwą się, by zasiedlić 'prawdziwy' świat swoim własnym wyobrażeniem".
Porywająca opowieść Daniela Kaldera jest jak barwne widowisko pełne dziwów i cudów. To pamiętnik ekstremalnego podróżnika i odkrywcy spraw nieprawdopodobnych, którego czarny humor i nienasycony apetyt zagnał do miejsc odwiedzanych rzadko i niechętnie. W Dziwnych teleskopach Kalder stawia świat na głowie i pozwala nam na mgnienie dojrzeć przedziwną i cudowną ukrytą twarz rzeczywistości.
Czarne
Daniel Kalder, Dziwne teleskopy
Fragment książki.
Zstąpienie Eloja
1
W 1997, wkrótce po moim pierwszym przyjeździe do Moskwy,
mój przyjaciel Siergiej opowiedział mi o diggersach. Byli to
ludzie wykształceni i wrażliwi, którzy porzucili uroki życia
w nowoczesnym świecie i zeszli do podziemi miasta: zamieszkali
w labiryncie tuneli i tajemnych bunkrów. Tam stworzyli
nowe społeczeństwo; społeczeństwo bardziej sprawiedliwe
i uczciwe od tego na powierzchni. To dopiero piękny, mroczny,
surrealistyczny świat – miejsce, jak dla mnie, wręcz idealne.
Przypomniał mi się obejrzany kilka lat wcześniej film dokumentalny
o bezdomnych na Manhattanie. Wynikało zeń,
że spora liczba ludzi, którzy utracili swoje domostwa, zeszła
do podziemi, gdzie stworzyła rodzaj osady. Dokument miał
w sobie coś z klimatu filmów katastroficznych z lat siedemdziesiątych:
pogrążona w ciemnościach, pod pomnikami
wzniesionymi ku chwale chciwości i ambicji, kwitnie równoległa
cywilizacja.
No cóż, biorąc pod uwagę, jak wielka jest Moskwa, jacyś
ludzie muszą mieszkać pod ziemią. Ale w opowieści Siergieja
najbardziej spodobał mi się następujący wątek: otóż diggersi
dobrowolnie podjęli decyzję o zejściu do sieci kanałów. Nie
byli bezdomni, nie padli ofiarą ubóstwa czy szaleństwa. Byli
intelektualistami i artystami, którzy postanowili stworzyć
swe życie od podstaw.
Chciałem dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Ale im bardziej
natarczywie poszukiwałem informacji, tym bardziej
stawali
się nieuchwytni. Siergiej widział ich w telewizji; istnieli;
mieli przywódcę. Niczego więcej się nie dowiedział. Program
w TV był dosyć krótki, a oglądał go tylko przez przypadek.
Zmieniał akurat kanały w poszukiwaniu Dorożniewo patrolu,
programu, w którym szczegółowo omawiano wszystkie
moskiewskie zabójstwa i pożary z danego dnia. To naprawdę
ekscytująca pozycja programowa: po emisji serii zdjęć zmasakrowanych
ciał pojawiała się plansza ze szczegółową liczbą
popełnionych zbrodni.
2
Rok później wyjechałem z Moskwy. Ale przez cały czas rozmyślałem
o powrocie. Miałem plan. Kiedy znów tu przyjadę,
skontaktuję się z diggersami. Nie przystanę do nich, bez przesady,
ale nawiążę jakieś znajomości i przeniknę do ich tajemnego
świata. Posiedzę pod ziemią z sześć miesięcy, poznam
rytuały i zwyczaje diggersów, a potem to wszystko opiszę.
Jeszcze przed powrotem do Moskwy trapił mnie aspekt
praktyczny tego przedsięwzięcia. Nie byłem pewien, czy diggersi
mnie zaakceptują; a jeśli nawet, to co mi z tego, skoro
mój rosyjski był dość kiepski. Czy więc będę potrafił opisać
rytuały i opowiedziane mi historie? Próbowałem sobie wyobrazić,
jak włóczę się całymi dniami po labiryncie kanałów
i tuneli, ale przychodziło mi to z trudem. Właściwie, co
miałbym robić? Co będę jadł? A jak złapię jakąś zabójczą
infekcję? A co będzie, jeśli zaatakują mnie gigantyczne, radioaktywne
szczury?
A jednak się nie poddałem. Kiedy ponownie spotkałem
Siergieja, przypomniałem mu o diggersach.
– Nie wiesz, jak mógłbym nawiązać z nimi kontakt? – zapytałem.
– Z kim?
– Z diggersami.
– No, z tymi ludźmi, co mieszkają w podziemiach
Moskwy.
– Ach, ci… Ale oni nie mieszkają w podziemiach.
– Że… jak?
– No, żyją jak wszyscy, na powierzchni, w swoich mieszkaniach
– na twarzy Siergieja pojawił się uśmiech, który dość
jasno komunikował: „chłopie, aleś ty naiwny…”.
– Ale myślałem… – mamrotałem pod nosem.
– No, coś ty, to po prostu takie hobby. No, może jeden
czy dwóch mieszka na stałe w kanałach, ale w sumie, to
wątpię…
A więc to tak. Przez dwa lata pielęgnowałem mit o mieszkańcach
podziemi, zachwycałem się ich poetycką egzystencją,
która rzucała wyzwanie logice. Ożywili we mnie nadzieję, że
można wyjść poza granice społeczeństwa, poza świat pracy,
rozrywki i kasy, że można żyć wedle reguł przez siebie samego
ustanowionych, a mimo to nie zdechnąć z głodu. Ktoś chce
siedzieć cały dzień w biurze, by potem opychać się przed telewizorem,
i tak dzień po dniu? Na pewno nie ja. Nie miałem
zamiaru porzucać nadziei i marzeń.
I nie porzuciłem. Moskwa to przepastne, okrutne, fantasmagoryczne
miasto – ktoś musiał mieszkać w jego podziemiach.
(...)
Zamknij okno
"Za pomocą żywej, dowcipnej, ale i poetyckiej prozy Kalder opisuje spotkania z cudownymi, a czasem przerażającymi postaciami. Wykazuje iście kosmopolityczną ciekawość oraz gotowość stawienia czoła przygodzie, których brak we współczenej literaturze szkockiej. Potwierdza tym samym swój nieprzeciętny talent, który ujawnił w 'Zagubionym kosmonaucie'."
"Scotland on Sunday"
”Kalder jest nie tylko świetnym pisarzem, który potrafi zakończyć opis celną puentą, ale jest także pisarzem współczującym: troszczy się o to, by zrozumieć przedmiot swojego pisarstwa, zamiast go jedynie wykorzystać. Jego wnikliwe spostrzeżenia oraz niewątpliwy talent sprawiają, że od jego książki nie sposób się oderwać.”
"Daily Telegraph"
”To pisarstwo tętniące życiem i dynamiczne, które porywa ze sobą czytelnika. Spostrzeżenia i obserwacje Kaldera, dowcipne i uszczypliwe, bezbłędnie opisują ludzi i miejsca.”
"Irish Times"
”Fascynująca podróż w nieznane, która dowodzi, że nawet dziś pod powierzchnią miejsc i zdarzeń czai się coś nowego i nieodkrytego.”
"The Herald"
"W ponurych i najbardziej zapomnianych miejscach Kalder szuka ekscentryków, malkontentów, szaleńców i lunatyków. Przemyślane i naprawdę zabawne."
"Esquire"
"Doskonały przewodnik po świecie, który dla większości czytelników pozostaje całkowicie obcy. Kalder pisze z niezwykłą energią. Swobodna, bezpretensjonalna narracja, sporadyczne dygresje, kartki z podróży i pozowane zdjęcia - wszystko to połączone, by stworzyć efektowną, do niczego niepodobną całość."
"Scottish Review of Books"
"Daniel Kalder doskonale nadaje się na Wergiliusza prowadzącego nas przez piekło i podziemia byłego Związku Radzieckiego. Zabiera nas do barwnego, zdumiewającego świata szamanów i fanatyków religijnych."
"Waterstones Books Quarterly"
"Kalder wyrusza w podróż, by stworzyć nietypowy przewodnik: fragmentaryczny, chaotyczny, nieuporządkowany, przypominjący kolaż, surrealistyczny jak najlepsza powieść i przepełniony czarnym humorem. Ten na przemian frustrujący i zdumiewający zbiór absurdalnych opowieści, przygód i anegdot, zmyślonych i prawdziwych, doskonale odzwierciedla perwersyjne bezprawie Rosji i jej niepojęte piękno."
"Traveller Magazine"
Newsletter
Patronat Ruslink.pl
„Śladem Okudżawy” to najnowsza płyta w wykonaniu Evgena Malinovskiego, trzecia w cyklu „Syberyjski bard zaprasza” więcej...Czy wiesz, że ...
Wiktor Jerofiejew
Kontrowersyjny pisarz rosyjski, jeden z poczytniejszych autorów, który bezlitośnie wytyka wady własnego narodu i niszczy jego mity. więcej...Jurij Gagarin
Kolumb Kosmosu, uśmiechnięty człowiek, którego twarz obiegła natychmiast cały świat, a prostoduszny okrzyk „Nu, pojechali!” wszedł na stałe do języka rosyjskiego. więcej...