Stalin

(Сталин / Stalin)

Edward Radziński

gatunek: książka historyczna
tłumaczenie: Irena Lewandowska, Michał Jagiełło
wydawnictwo: Magnum
rok wydania: 2009
rok wydania pol.: 1996
ISBN: 83-85852-22-0
liczba stron: 636
format: 16,5 x 23,5 cm
Ekscytująca biografia napisana na podstawie nie znanych dotąd dokumentów z tajnych archiwów rosyjskich, a także wspomnień i rozmów ze świadkami tamtych czasów. Autor dotarł m.in. do jednego ze specjalnych ochroniarzy, który po czterdziestu latach zdecydował się ujawnić posiadane informacje i dostarczył najpoważniejszych dowodów na istnienie spisku związanego ze śmiercią Stalina. Książka ujawniająca wiele zaskakujących faktów z życia Generalissimusa, jest czymś więcej niż tylko biografią radzieckiego tyrana. Jest jednocześnie fascynującym freskiem epoki, przez całe dziesięciolecia spowitej zasłoną mitów i kłamstw.


[Wydawnictwo Magnum]
 
A ja coś sobie przypomniałem. Jestem jeszcze mały, siedzę w swoim pokoju.
W sąsiednim rozmawiają mój ojciec i pisarz Pawlenko.
Tego dnia omawiali swoje najbliższe plany. Przez nie domknięte drzwi usłyszałem jak ojciec zapytał: „A właściwie czemu nie mielibyśmy napisać czegoś o młodości Józefa Wissarionowicza? O tym jeszcze nikt niczego dobrego nie napisał. A pan przecież długo mieszkał na Kaukazie".
Pawlenko przerwał mu ostrym tonem, tak ostrym, że w pierwszej chwili nie poznałem jego głosu: „Nie należy opisywać słońca, zanim jeszcze nie wzeszło".



Zagadkowe historie

Często wspominam tę rozmowę. Odbyła się w drugiej połowie lat sześćdziesiątych. Byłem młody, ale już napisałem dwie modne sztuki teatralne. Właśnie wtedy ktoś poznał mnie
z Jeleną Siergiejewną Bułhakową, wdową po najbardziej mistycznym pisarzu epoki stalinowskiej, Michaile Afanasjewiczu Bułhakowie. Za życia Stalina Bułhakow był autorem kilku głośnych i zakazanych sztuk oraz jednej wystawionej - Dni Turbinów. Przedstawienie szło w słynnym Moskiewskim Teatrze Artystycznym (MChAT) i Stalin kochał Dni jakąś dziwną, niepojętą miłością. Obejrzał spektakl niezliczoną liczbę razy.

W latach sześćdziesiątych większość utworów Bułhakową nadal była zakazana,
a o samym pisarzu opowiadano mnóstwo fantastycznych historii. Mnie interesowała jedna - historia jego sztuki o Stalinie. O to właśnie zapytałem jego żonę. I wtedy odbyła się rozmowa, która wydała mi się tak interesująca, że zanotowałem ją w swoim dzienniku:

Ja: Słyszałem, że w 1939 roku Michaił Afanasjewicz otrzymał propozycję napisania sztuki o Stalinie.

Jeleną Siergiejewna: Zgadza się - otrzymał. Przyjechał do nas dyrektor MChAT-u. Zaproponował napisanie sztuki na urodziny Stalina. Misza wahał się, ale się zgodził. Jego stosunek do Stalina
był bardzo szczególny. Napisał niezwykle interesującą, romantyczną opowieść o młodości Koby... Taki był partyjny pseudonim młodego Stalina - Koba. Początkowo wszystko układało się dobrze - teatr przyjął sztukę. Ówcześni urzędnicy, którzy rządzili kulturą, byli zachwyceni.

Później porównałem opowiadanie Jeleny Bułhakowej z jej opublikowanym dziennikiem. Napisała tam: „11 lipca Bułhakow czytał swoją sztukę w Komitecie do Spraw Sztuki. Sztuka bardzo się spodobała".

Jelena Siergiejewna: Teatr planował premierę w grudniu 1939 roku, na sześćdziesięciolecie głównego bohatera. Wtedy sztukę posłano Stalinowi, a on nie pozwolił jej wystawić. Ot, i cała historia.

Gdybym nie był wówczas dramaturgiem, na tym zakończyłbym rozmowę. Ale byłem.
I dlatego natychmiast pojąłem, jak dziwne było to, co usłyszałem. 1939 rok - szczyt stalinowskiego terroru.
Strach sparaliżował cały kraj. Każdy ideologiczny błąd traktowano jak zbrodnię. Kto mógł zdecydować, aby w takich czasach zamówić u bezpartyjnego pisarza Bułhakowa - autora zakazanych książek - sztukę na jubileusz wodza? Do tego dla MChAT-u, pierwszej sceny kraju? Kto z ówczesnych, nieprzytomnych ze strachu urzędników ośmieliłby się wziąć na siebie taką odpowiedzialność? Jasne, że nikt, oprócz... oprócz bohatera przyszłej sztuki - dziwnego wielbiciela Dni Turbinów. Oczywiście człowiekiem, który zamówił sztukę, mógł być tylko Stalin. Sam byłem dramaturgiem i dobrze znałem wieczny strach urzędników. Nawet w moich czasach, stosunkowo niegroźnych, ci, którzy rządzili kulturą, robili wszystko, żeby o niczym nie decydować. A cóż dopiero wtedy, w strasznym 1939 roku. Czyżby umierając ze strachu, urzędnicy nagle zdobyli się na taką odwagę i nikogo nie pytając, wydali zgodę na wystawienie sztuki niepewnego ideologicznie pisarza Bułhakowa?! Niemożliwe! To znaczy możliwe tylko w jednym wypadku - jeśli zaakceptował ją ten, kto ją zamówił. Ale w takim razie dlaczego nie dopuścił do jej wystawienia? Wypytywałem dalej Jelenę Siergiejewnę:

- Kiedy czytano sztukę?

Jelena Siergiejewna: - Latem... To było w lipcu.

- A kiedy jej zakazano?

Jelena Siergiejewna: - W sierpniu.

- I... czy coś zaszło w międzyczasie?
Uśmiechnęła się. Czytała w moich myślach.

- Misza umówił się z teatrem, że pojedzie do Gruzji. Koniecznie chciał porozmawiać
z ludźmi, którzy pamiętali Kobę w młodości. Do tego czasu niewielu ich już zostało, Koba zlikwidował niemal wszystkich. Pojechaliśmy - scenograf, reżyser, ja i Misza. Misza marzył, żeby popracować w gruzińskich archiwach.

- W archiwach?!

- No tak, przecież pisał absolutnie bez żadnych dokumentów. Kiedy poprosił teatr
o pomoc w zdobyciu dokumentów dotyczących młodości Stalina, odpowiedziano mu: Nie istnieją takie dokumenty. Więc postanowił sam poszukać. Jechaliśmy w nadzwyczajnych warunkach, w międzynarodowym wagonie. Szykowaliśmy się do bankietu, kiedy dogoniła nas depesza: „Wyjazd niepotrzebny, wracajcie do Moskwy". W Moskwie Misze zawiadomiono, że w sekretariacie Stalina sztukę przeczytano i decyzja jest następująca: Nie wolno robić ze Stalina literackiego bohatera i wkładać w jego usta słów, których
w rzeczywistości nigdy nie wypowiadał. Sam Stalin miał jakoby powiedzieć: „Wszyscy młodzi ludzie są jednakowi. Po co pisać sztukę o młodym Stalinie?"

Wytłumaczenie było nader dziwne - w tamtych latach wydawano mnóstwo utworów
o młodym Stalinie. Ale pisano je tak, jak została napisana sztuka Bułhakowa - bez dokumentów. Autorzy korzystali z oficjalnych informacji o życiu wielkiego rewolucjonisty Koby. Jasne? Jasne! Fatalny błąd Bułhakowa najwidoczniej polegał na tym, że postanowił przestudiować archiwalne dokumenty.
Nie wystarczały mu oficjalne informacje. I jak tylko spróbował zrealizować swój pomysł, sztuka została pogrzebana. Rykoszetem ta historia dobiła i autora. Bułhakow zachorował i umarł.

A ja coś sobie przypomniałem. Jestem jeszcze mały, siedzę w swoim pokoju.
W sąsiednim rozmawiają mój ojciec i pisarz Pawlenko.
Tego dnia omawiali swoje najbliższe plany. Przez nie domknięte drzwi usłyszałem jak ojciec zapytał: „A właściwie czemu nie mielibyśmy napisać czegoś o młodości Józefa Wissarionowicza? O tym jeszcze nikt niczego dobrego nie napisał. A pan przecież długo mieszkał na Kaukazie".

Pawlenko przerwał mu ostrym tonem, tak ostrym, że w pierwszej chwili nie poznałem jego głosu: „Nie należy opisywać słońca, zanim jeszcze nie wzeszło".


[copyright by Wydawnictwo Magnum]
 

Newsletter

Patronat Ruslink.pl

„Śladem Okudżawy” to najnowsza płyta w wykonaniu Evgena Malinovskiego, trzecia w cyklu „Syberyjski bard zaprasza” więcej...

Czy wiesz, że ...

Wiktor Jerofiejew

Kontrowersyjny pisarz rosyjski, jeden z poczytniejszych autorów, który bezlitośnie wytyka wady własnego narodu i niszczy jego mity. więcej...

Jurij Gagarin

Kolumb Kosmosu, uśmiechnięty człowiek, którego twarz obiegła natychmiast cały świat, a prostoduszny okrzyk „Nu, pojechali!” wszedł na stałe do języka rosyjskiego. więcej...