Dowcip polityczny

5885.jpg

Biełomorski kanał postrojen aniegdotczikami (Kanał Białomorski zbudowali dowcipnisie) mówi pewne powiedzenie rosyjskie z czasów komunizmu. Władza radziecka nie miała poczucia humoru, a opowiadanie dowcipów o niej było działaniem antyrewolucyjnym, za które groziło wieloletnie więzienie lub w najgorszym wypadku nawet śmierć.

Do więzienia za anytpaństwową działalność trafia pewien mężczyzna. W celi jego dwaj współwięźniowie opowiadają kawały. Żeby ukryć ich treść przed nieporządnymi uszami, ponumerowali je. Numer 65 – mówi jeden z nich. Drugi wybucha histerycznym śmiechem. Numer 47. Znów śmiech. Zdezorientowany nowy więzień mówi: Numer 22. Współwięźniowie patrzą na niego pytająco. Numer 24 – próbuje dalej. Znów trafia kulą w płot. Numer 25? – mówi zdesperowany. Słuchaj, nie obraź się – mówi jeden ze współwięźniów – ale nie potrafisz opowiadać dowcipów.

W czasach kiedy całokształt życia zdominowany był przez ideologię, a środki masowej komunikacji karmiły obywateli propagandą, opowiadanie dowcipów było jednym z niewielu sposób wyrażenia swojego niezadowolenia. Humor był lekarstwem na bezbarwność, bardzo niebezpiecznym zresztą. W ZSRR rozwinęła się sieć donosicieli, którzy skutecznie zastraszali społeczeństwo, starające się unikać otwartego sprzeciwu przeciw władzy. Dowcipnisie mieli się jednak dobrze, a żarty krążyły po całym kraju.

Sędzia wychodzi z sali rozpraw śmiejąc się do rozpuku. Towarzyszu, z czego się śmiejecie? – pyta prokurator. Właśnie usłyszałem najlepszy dowcip na świecie – odpowiada sędzia. Opowiedzcie, towarzyszu – prosi prokurator. Nie mogę – tłumaczy się sędzia – właśnie skazałem faceta, który mi go opowiedział, na dziesięć lat.

Władza choć surowo karała za żarty na swój temat, traktowała je jako wentyl bezpieczeństwa, pozwalający narodowi się wyszumieć. Dowcipy był też doskonałym źródłem informacji o tym, co naprawdę myśli o niej społeczeństwo. Podobno I sekretarze kolekcjonowali te na swój temat i sami opowiadali je swoim towarzyszom.

Jednak oprócz zjadliwych docinek pod adresem rządzących, człowiek radziecki opowiadał także dowcipy o otaczającej go rzeczywistości, które nie napawała go optymizmem. Jednak jej absurdy były źródłem niekończącej się inspiracji. Szczególnie rozwinęły się one w latach 70. – czasach stagnacji lub wręcz regresu, które przetoczyły się przez wszystkie demoludy.

Samolot podchodzi do lądowania. Stewardesa mówi – Za chwilę wylądujemy w Moskwie. Prosimy zgasisz papierosy, wyprostować siedzenia, zapiąć pasy i cofnąć zegarki o 10 lat.

Czy to prawda, że Związek Radziecki to najbardziej rozwinięty kraj na świecie? Oczywiście, życie było już lepsze wczoraj niż będzie jutro.

Stary bolszewik mówi do drugiego: „Nie towarzyszu, my nie dożyjemy komunizmu, ale nasze dzieci... biedne dzieci”

Władza jednak chciała zmonopolizować także żarty. Dlatego powstał m.in. magazyn satyryczny Krokodił, dostarczający narodowi rysunki satyryczne i garść najświeższych dowcipów o imperialistach, które jednak nie śmieszyły jak humor podziemny. O Zachodzie ludzi żartowali w inny sposób:

- Wania, jakbyś miał jedno życzenie, które chciałbyś, żeby się spełniło, co by to było?
- Dostać po gębie od Trumana?
- Od prezydenta? – pyta Sasza.
- Tak.
- A czemu?
- Bo to by oznaczało, że albo ja jestem tam, albo że on jest tutaj.

Newsletter

Patronat Ruslink.pl

„Śladem Okudżawy” to najnowsza płyta w wykonaniu Evgena Malinovskiego, trzecia w cyklu „Syberyjski bard zaprasza” więcej...

Czy wiesz, że ...

Galina Ułanowa

"Mona Lisa rosyjskiego baletu", jak okrzyknięto Galinę Ułanową, znana była nawet baletowym laikom. Swym talentem fascynowała cały świat. więcej...

Chodząc po Moskwie

Stał się jednym z najpopularniejszych filmów lat 60. Główny motyw muzyczny, który wyśpiewał debiutujący jako aktor Nikita Michałkow, był na tyle znany, że uznaje się go dziś za hymn tamtego pokolenia. więcej...

Informacje praktyczne

Przed wyjazdem do Rosji zapoznaj się z przepisami wizowymi i celnymi. więcej...