Maslenica
Zimowa depresja zdaje się towarzyszyć człowiekowi od zarania dziejów. Długi okres mrozów, przerażająco krótkich dni oraz życia ze zgromadzonych latem i zimą zapasów musiał niepokoić naszych słowiańskich przodków, którzy z utęsknieniem oczekiwali na przyjście wiosny. W pogańskich wierzeniach ta pora roku miała zasadnicze miejsce w porządku świata, który właśnie wtedy powracał do życia. Aby przyśpieszyć jej nadejście, Słowiańszczyzna organizowała uroczystości, które miały być symbolicznym pożegnaniem z zimą i powitaniem wiosny. Organizowano je tydzień przed i tydzień po równonocny wiosennej.
Tradycja ta była tak głęboko zakorzeniona, że wraz pojawieniem się chrześcijaństwa musiała ona zostać, podobnie jak wiele innych pogańskich zwyczajów, zaadaptowana na potrzeby nowej religii. Prawosławie nadało jej nowy sens i zmieniło nieco okres jego obchodzenia. Teraz Maslenica była tygodniem tuż przed okresem Wielkiego Postu, pozwalającym płynnie przejść od okresu spożywczej rozpusty do niemal całkowitego wyrzeczenia się strawy.
Wiele zwyczajów przetrwało jednak ideologiczną woltę. Przede wszystkim zachował się zwyczaj spożywania blinów, które w czasach pogańskich ze względu na swój kształt i kolor przypominały słońce, szczególnie czczone w tym okresie. Ich jedzenie zapewniało cząstkę życiodajnej siły, której było symbolem. Przygotowywane z ciasta na zakwasie i pozbawione pogańskiego kontekstu, świetnie nadawały się też na potrzeby prawosławia. Z czasem stały się też niemal symbolem Maslenicy.
Przez wieki ludowe obchody maslenicy były też okazją do nawiązywania przez młodych kontaktów towarzyskich i poszukiwania małżonków. Wiele zabaw, które w się w tym okresie odbywały sprzyjały tym celom. Kuligi, bitwy śnieżne oraz nieodłączne tańce były siłą nie mniejszą niż współczesne agencje matrymonialne. Był to także okres zacieśniania więzi rodzinnych, szczególnie między małżonkami i ich teściami.
W ludowej tradycji każdy dzień Maslenicy miał swoją nazwę i przypisane mu aktywności. I tak poniedziałek, zwany powitaniem, był czasem wspólnych śpiewów oraz przygotowywania, znanej także w Polsce, marzanny. Wtorek, czyli gry to czas wspomnianych kuligów, wojen na śnieżki i poszukiwania oblubieńców. Łakomstwo towarzyszyło środzie. W ten dzień odbywały się szczególnie obfite uczty, jarmarki, a zięciowie nawiedzali swoje teściowe z nieodłącznymi blinami. Czwartek noszący miano obszernego, to apogeum tańców, hulanek i swawoli. Piątek zwano wieczorem teściów – to właśnie wtedy odbywały się rewizyty rodziców żony. Sobotnie przyjęcie szwagierek integrowało z kolei żony z rodziną męża, która była przez nie obdarowywana podarkami. Kulminacyjnym momentem maslenicy była niedziela, która z pogańskich czasów zachowała zwyczaj topienia marzanny oraz skoków przez ognisko. Prawosławie dodało do tego jeszcze ideę pogodzenia się z bliźnimi oraz odpuszczeniem win, stąd też nazwa – niedziela pojednania.
Oficjalne obchody Maslenicy naturalnie zabronione były w czasach radzieckich. Dlatego też jej tradycja na lata zachowała się tylko na wsiach. Wraz z pierestrojką i powrotem Rosjan do prawosławia zaczęła ona odżywać również w miastach. Dziś odbywają się liczne festyny, koncerty i zabawy, które tworzą jeden z oryginalniejszych, choć mało znanych światowych karnawałów
Newsletter
Patronat Ruslink.pl
„Śladem Okudżawy” to najnowsza płyta w wykonaniu Evgena Malinovskiego, trzecia w cyklu „Syberyjski bard zaprasza” więcej...Czy wiesz, że ...
Galina Ułanowa
Chodząc po Moskwie
Informacje praktyczne